﻿<title_newspaper="Przekrój"> 
<title_article="Trzy walce cz. 1. ">
<author_1="Stanisław Dębowski">
<author_2="">
<language="pl">
<style="press">
<year="1953">
<month="12">
<date="1953-12-06">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Wtedy rząd przystąpił do akcji. Z chłopów ściągano bezlitośnie wszystkie zaległe podatki, raty i pożyczki — na bezrobotnych. Urzędnikom i nauczycielom obcięto głodowe zarobki — na bezrobotnych. Wzmocniono szeregi policji — na bezrobotnych. Napisano we wszystkich gazetach wiele płomiennych artykułów — o bezrobotnych. Wreszcie wypraktykowanym już przy innych okazjach obyczajem utworzono Komitety Pomocy Bezrobotnym.
A więc na samej górze — najważniejszy: ogólnopolski. Na czele pani premierowa, a wokoło niej jak w dobrym pasztecie: paru biskupów, generałów, ministrów, wojewodów, a do tego w większych już porcjach niemało posłów, kupców, adwokatów — zaś dla ozdoby gdzieniegdzie jaki Radziwiłł, Wedel, Kiepura.
Ten ogólnopolski urodził w krótkim czasie wojewódzkie — wedle rozdzielnika. W wojewódzkim na czele oczywiście pani wojewodzina, a w jej otoczeniu wybitne osobistości tejże samej maści, co w górze: z wojska i policji, z duchowieństwa i kupiectwa, z adwokatów, kamieniczników i ziemiaństwa.
Każdy wojewódzki komitet przy zdecydowanym poparciu pana wojewody zorganizował z kolei komitety powiatowe i miejskie.
Musieli się nad tym napracować?
Nie.
Pan wojewoda kazał napisać okólnik do wszystkich starostów i w tym okólniku zarządził, żeby w nieprzekraczalnym terminie i pod osobistą odpowiedzialnością starosta stworzył komitet powiatowy na obraz i podobieństwo wojewódzkiego.
Starosta naradził się krótko z komendantem policji i ułożyli wspólnie imienny wykaz osób godnych zaufania, które się zaprosi na zebranie i powoła do komitetu. Przewodnictwo w komitecie obejmie oczywiście pani starościna.
Zebranie odbyło się według programu i pani starościna, występując już w nowym urzędzie, pisała okólniki do gmin. W gminach wójt wydawał polecenia sołtysom. Sołtysi wyznaczali po wsiach komitety, jak szarwark i dalej już nikt nikomu nie mógł nic polecać. Akcja doszła do samego dna — do wsi.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_2>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
